Usłyszałam znienawidzony przeze mnie dźwięk budzika,który grał durną i strasznie głośną melodię.Czasami mam dość całego tego wstawania o 7:00 rano.No bo hej,kto nie lubi spać?
Leniwie wstałam z łóżka i przecierając zaspane oczy,podeszłam do sporej szafy stojącej w kącie; ledwo kontaktując wyjęłam zwykłe dresy i koszulkę w kolorowe wzorki ; w końcu idę tylko na próbę, więc nie będę ubierać się jak na jakiś pokaz mody Versace.W drodze do łazienki,minęłam śpiącą jeszcze brunetkę.Jej twarz nie wyrażała żadnych,najmniejszych emocji.W sumie może to i lepiej, dziewczyna wspominała mi, że miewa ostatnio dziwne koszmary.Jeszcze chwilę przyglądałam się śpiącej brunetce i skierowałam się do wcześniej wspomnianego miejsca.Po chwili skończyłam poranną toaletę i gotowa ruszyłam do salonu.
-Ej, śpisz? -wyszeptałam i usiadłam koło leżącej na kanapie przyjaciółki.
-Nie śpię. -mruknęła pod nosem,ledwo słyszalnie.-wiesz...nie dam rady dziś pójść z tobą.Powiedz wszystkim,że się przeziębiłam.-powiedziała nieco głośniej.
-Czemu? -spytałam zaskoczona,zawsze cieszyła się na każdy dzień razem z naszym zespołem.
-Nie,wszystko jest ok,przemęczenie.Myślę,że ty też powinnaś zrobić sobie przerwę.Nie jesteś już tą samą Jade.Nie uśmiechasz się,nie czerpiesz radości z życia.-westchnęła i wstała z kanapy.-Obudź się z tego wszystkiego,zanim będzie za późno.-dodała i przeszła do kuchni.
Może faktycznie potrzebowałam odpoczynku? Może miała racje? Muszę przyznać,że faktycznie ostatnio trochę przesadzałam.Nie chciałam niczego zawalić,nie mogłam sobie na to pozwolić; moja psychika również na to nie pozwalała,która pod całą tą presją przeszła wiele zmian,jakbym miała wmówione,że wszystko musi być dopięte na ostatni guzik,zero błędów.Czyżbym nieświadomie dążyła do perfekcji,która od środka mnie wyniszczała? Możliwe,że sama drastycznie się zmieniłam,nie mając o tym pojęcia.
Nie zastanawiając się dłużej,wstałam szybko z kanapy i wyszłam z mieszkania.Nie,nie poszłam ćwiczyć po raz kolejny wszystkich układów; musiałam wszystko w spokoju przemyśleć.
Idąc to kolejnymi alejkami wzdłuż parku,powoli zbliżałam się do mojego miejsca.Zawsze przesiadywałam tam kiedy musiałam zastanowić się nad paroma ważnymi sprawami.
Znajdowało się w głębi parku,przy sporej skale,której kształt był dosyć dziwny; ogólnie mówiąc,kamień nie przedstawiał czegoś konkretnego.
Co jakiś czas przewijali się tam jacyś ludzie,z psami lub małymi dziećmi,ale nie było ich za wiele,wręcz można powiedzieć,że ilości śladowe.To właśnie był urok tego miejsca.Można było się tu wyciszyć,nie musząc słuchać głupich rozmów przechadzających się nastolatek,o swoich chłopakach czy ostatnich imprezach,albo dorosłych ludzi,cały czas rozmawiających o swojej pracy.Taka odskocznia od monotonnej rzeczywistości.Po chwili wróciłam do swoich rozmyślań,które przerwałam w salonie.
Myślę,że Jesy mogła mówić prawdę.Cały swój czas spędzałam na nauce kolejnych ruchów czy stylów tańca.Chciałam być lepsza i lepsza,ale czy najlepsza? Czy naprawdę na tym mi zależało? Nie chciałam być perfekcyjna,to niemożliwe.Nikt nie jest idealny i nigdy nikt nie będzie.
Tak,zdecydowanie powinnam wziąć wolne,to wszystko powoli przeradza się w chorą obsesję.
Nagle do moich uszu dobiegł głośny pisk.
Co się do cholery dzieje?
Przyśpieszonym krokiem,kierowałam się do źródła tego irytującego dźwięku. Będąc na miejscu zobaczyłam sporą grupę nastolatek pod hotelem,który niedawno otworzyli.Podobno był to ten jeden z tej popularnej sieci hoteli,wszyscy go tak chwalą,a ja nie wiem co w nim widzą ; taki jak wszystkie inne,nie zauważyłam żadnej różnicy,oprócz tego że zatrzymują się w niej sławne osoby.To chyba tyle,tylko na tym prawdopodobnie zarabiają.No i na napalonych psychofankach,które śledzą każdą minutę swojego idola. Postanowiłam poczekać na tą 'atrakcje'.Bez powodu,tłum rozkrzyczanych dziewczyn by się tu nie zbierał.Chyba,że o czymś nie wiem...
Zanim się obejrzałam,na parking wyszła czwórka chłopaków;kogoś mi przypominali,ale dokładnie nie wiedziałam kogo,gdyż nie mogłam dokładnie przyjrzeć się postaciom,z powodu mojego dość niskiego wzrostu,a skaczący tłum mi to jeszcze bardziej utrudniał.Dwójka z nich,wysoki brunet i blondyn, zbliżała się do fanek od mojej strony,więc mogłam dokładniej spojrzeć na ich twarze i zobaczyłam właśnie go.Ashtona Irwina,chłopaka który złamał moje serce na drobne kawałeczki.Chłopaka,którego nienawidzę tak bardzo,jak tylko mogę.
Moje serce automatycznie przyśpieszyło na jego widok.Miałam co do niego mieszane uczucia,ale byłam pewna,że większość z nich,to negatywne.
Zaczęłam biec ile sił w nogach; jestem pewna,że większość fanek spojrzała na mnie jak na jakąś idiotkę,no bo ej,jednak przede mną stało TO 5 Seconds of Summer i TEN Luke Hemmings,Calum Hood,Michael Clifford i Ashton Irwin o których spotkaniu marzą tysiące nastolatek,ale to nie było teraz ważne.Nie chciałam kolejnego spotkania z Irwinem,zresztą,on nawet mnie nie rozpoznał i lepiej,żeby tak zostało.
Po przebiegnięciu odpowiedniej odległości od miejsca,zwolniłam tempo,zatrzymując się przy okazji w Sybway'u.Nie jadłam dziś dosłownie nic,więc zaczęło mi się robić trochę słabo,nie byłam przyzwyczajona do wysiłku fizycznego bez śniadania.
Po około 10 minutach weszłam do mojego mieszkania,od razu zastając stojącą w holu Jessice.Była zdenerwowana.
-Czy możesz mi powiedzieć gdzie ty do diabła byłaś? Martwiłam się!-zarzuciła mi brązowooka.
-W parku.Człowiek nie może iść się przejść?-powiedziałam i włączyłam radio stojące na blacie w kuchni.
'Już jutro 5 Seconds of Summer odwiedzą nasze radio i udzielą nam wywiadu na temat ich nowej płyty,trasie i planach na przyszłość.Powiedzą nam również,co zamierzają robić w ciągu dwóch kolejnych tygodni,które spędzą właśnie tu,w Londynie!'
Prezenterka wypowiedziała swoją kwestię i puściła kolejną piosenkę.
Jak dwa tygodnie? Nie,nie,nie! To będą przecież dwa tygodnie męczarni.
-I co,będziesz udawać przez te dwa tygodnie niejaką Sue? i będziesz nosić maski? To jest śmieszne! -odezwała się brunetka.
-A wiesz,że będę? Może nie zamierzam bawić się w bal przebierańców ,ale myślę,że nowy kolor włosów i mocny makijaż załatwi sprawę i nie,to nie jest śmieszne.Zrozum,że nie chce mieć z nim już jakichkolwiek kontaktów.Żadnych.-mocno zaakcentowałam ostatnie słowo.
-To Ci się nie uda,tak tylko cię uprzedzam.
-Żebyś się nie zdziwiła.-szepnęłam do samej siebie.
_____________________________________________________________________________
Hiya! 2 rozdział już za nami! Mam nadzieję,że jakoś tam daliście radę dotrwać do końca. :) x
Jeżeli macie jakieś pytania,uwagi,sprawy to macie tu fanfikowego aska----> http://ask.fm/canyouluvmeagainff
Do następnego misie x
No i komentujcie,to serio motywuje,nawet te niepochlebne komentarze,motywuja,bo wiem,co musze zmienić. x
piątek, 29 sierpnia 2014
sobota, 16 sierpnia 2014
Rozdział 1.
Stojąc kolejną minutę w korku,postanowiłam sprawdzić wiadomości.Oczywiście nie obyłoby się bez tysięcy sms-ów od Jesy,mojej przyjaciółki.Każdy sms był o podobnej treści,więc od razu pousuwałam większość z nich.
Od Jesy x:Gdzie ty jesteś? Zaraz zaczyna się próba,a ciebie jak zwykle nie ma! Kiedy nauczysz się w końcu odpowiedzialności?
Do Jesy x: Hej,spokojnie! Może nie tak ostro od razu.Stoję w korku,za jakieś 10-15 minut powinnam być.Nie martw się.
Skąd mogłam wiedzieć,że o siódmej rano,w centrum Londynu będzie tak tłoczno? Dobrze,jest to może spore miasto,ale bez przesady,jest ranek! Gdybym mogła,to sama bym jeszcze spała,tym bardziej że była sobota.
Gdy skończyłam pisać wiadomość,wrzuciłam go do torebki,nie myśląc o tym jak go potem znajdę.Będzie to trudne,ale w tej chwili w ogóle się nad tym nie zastanawiałam.Włączyłam bez namysłu radio,jednak szybko tego pożałowałam.
Kolejny raz w ciągu tego tygodnia,usłyszałam nazwę '5 Seconds of Summer' co równało się z jednym;był tam też Ashton.
Tym razem trafiłam na wywiad.Nie miałam najmniejszej ochoty słuchać jego i tego co ma do powiedzenia,ale coś mnie zatrzymywało;może tęsknota za jego głosem?
Jade,przestań,ty go nienawidzisz.
Mimo tego,co mówiła mi głowa,nie przełączyłam stacji.Słuchałam,wypowiedzi każdego z nich,na temat nadchodzącej płyty.Nagle odezwał się Ashton:
'Myślę,że dołączenie do zespołu było najlepszą decyzją w moim życiu.Zacząłem wszystko od nowa,ze swoimi braćmi i wspaniałymi fanami.Kocham was 5sosfam!'
Słysząc te słowa,odruchowo wyłączyłam radio.Zabolało,bardzo.
Moja głowa po raz kolejny odtwarzała ten sam film w głowie,to całe zdarzenie,które miało miejsce 3 lata temu.
Czy ja naprawdę nic dla niego nie znaczyłam? Myślał,że napisze jednego sms-a i to wszystko załatwi? Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć,czemu nic nie powiedział,nie uprzedził mnie,czemu tak po prostu mnie zostawił,jednak zarazem nie chcę patrzeć na niego,rozmawiać z nim,bo każda mnie cząstka mnie go nienawidzi;niezły paradoks.
Wyrzucając z umysłu blondyna,przyśpieszyłam i ruszyłam na próbę by za chwilę znaleźć się na stadionie.
Dzisiaj miałam kolejną próbę przed kolejnym występem z Jessie J,byłam jej tancerką.Dziwnie to brzmi,nie?
Długo dążyłam do tego by spełnić moje marzenie i udało mi się,nie chciałabym tego zniszczyć,to było dla mnie naprawdę wszystko.Kochałam to co robiłam,myślę,że to jest chyba to,co chciałabym robić do końca.
Może praca w szkole tanecznej? Coś w tym stylu,jeszcze nie wiem.
Wracając do tematu występu,jest to coś w stylu summertime ball; są tu różne inne gwiazdy które po prostu występują i wyjeżdżają gdzieś indziej,inni zostają na after party.Jest to dla mnie ważny występ,tak jak każdy,dlatego na próbach dawałam z siebie wszystko,co potem kończyło się częstym bólem mięśni lub pleców.Normalne.
Jedynym minusem tego wszystkiego,było to,że występuję tu też 5 Seconds of Summer.Chciałam uniknąć spotkania z Ashtonem,dlatego przyszłam poćwiczyć wcześniej.Nasz team ogólnie wiedział o co chodzi,więc zgodził się zrobić próbę wcześniej.
-Ile można czekać?! Dziewczyno,umówiłyśmy się na 7.00 a jest 7.30! Masz szczęście że Jessie jeszcze nie ma.Uwierz,że ona to by się wkurzyła.-powiedziała zdenerwowana brunetka.
-Dobra,przepraszam.Trochę zaspałam,ale jak widzisz nie jestem ostatnia.Możemy zaczynać?-spytałam,wzdychając.
Jesy w odpowiedzi skinęła głową i uśmiechnęła się ciepło,na co odpowiedziałam jej tym samym.
Wszyscy ustawiliśmy się na swoich miejscach i zaczęliśmy wykonywać układ.Dobrze go opanowaliśmy,więc nie popełnialiśmy wielu błędów w trakcie tańca.
Po 30 minutach zrobiliśmy przerwę,więc zeszłam z Jesy ze sceny,kierując się w stronę naszych rzeczy.
-Jade,odwróć się.-wyszeptała,kierując moją głowę w przeciwną stronę.
Oni tu byli.5 Seconds of Summer tu byli.Ashton tu był.
-Mówiłaś,że przyjdą później-wysłałam w stronę dziewczyny gniewne spojrzenie.
Nic nie powiedziała,tylko patrzyła się na nich,jak w jakimś zaklęciu.Zaraz obok nas zauważyłam maski.,których ktoś pewnie będzie używał później.
-Zakładaj.-wyszeptałam i podałam jej maskę,niczym z balu przebierańców.
-Jade,co ty ro...-nie dokończyła,gdyż jej przerwałam
-Zakładaj.Jakby co to mów,że potrzebujemy tego do układu czy coś.-powiedziałam
Założyłam ją i udawałam,że nic się nie dzieje,Jesy robiła to samo.Nagle mój wzrok spotkał się z spojrzeniem Irwina.Spuściłam głowę i wyciągnęłam z torebki butelkę wody.Upiłam z niej łyka i zobaczyłam jak Ashton kieruję się w naszą stronę.
Cholera.
Przeklęłam w duchu.Starałam się być opanowana,ale w środku czułam jak się we mnie gotuje.Nie miałam najmniejszej ochoty z nim gadać,tym bardziej rano.Nie chciałam psuć sobie humoru już o tak wczesnej godzinie.
-Przepraszam,mogę spytać kiedy kończycie próbę? Przyszedłem z moim zespołem i chcielibyśmy zacząć próbę.-spytał.
Wzrokiem uciekałam gdzieś indziej,aktualnie badałam każdy centymetr ziemi i zachwycałam się trawą.Czekajcie..od kiedy trawa jest taka interesująca?
-Właściwie tak za jakieś 20 minut.Poczekacie czy mamy już kończyć?-odpowiedziała Jess.
-Jasne, nie ma sprawy.Przy okazji pooglądamy jak ćwiczycie.-uśmiechnął się,ukazując swoje dołeczki.-Tak przy okazji,jestem Ashton.
-Jesy.-powiedziała dziewczyna i uścisnęła jego rękę.
-Ym,ja jestem Sue.-powiedziałam cicho.Jessica uniosła brwi w geście zdziwienia.
-Okej,miło mi Cię poznać,Sue.-podał mi swoją dłoń,która lekko uścisnęłam.Oczywiście z przymusu,nie chcę wyjść na tą niemiłą.
-To my już pójdziemy.-powiedziała brązowooka.-nie chcemy wam zabierać czasu.-dodała i obie poszłyśmy w stronę reszty naszego teamu,do którego doszła już sama Jessie.
Zaczęliśmy ponownie próbę,tym razem już wszyscy w komplecie.Nie mogłam się skupić,wiedząc że on tu jest i tak po prostu się patrzy,beż żadnego skrępowania.Cały czas zdarzały mi się pomyłki,ale nikt ich nie komentował,na razie.
Tak jak mówiła Jesy,skończyliśmy po około 20 minutach.Wszyscy skierowaliśmy się w stronę szatni,gdzie mieliśmy nasze rzeczy.
-Jade-zawołała Jessie.-możesz pozwolić? -spytała,zachęcając mnie ruchem ręki.
Bez zastanowienia znalazłam się obok kobiety.
-Co się stało? Dzisiaj byłaś jakaś rozdrażniona.Wszystko w porządku?-westchnęłam,wysilając się na uśmiech.
-Tak,wszystko gra.Nie musisz się martwić,dam radę na występie.-powiedziałam,śmiejąc się i powoli odchodząc.-Teraz muszę iść.Do zobaczenia!-krzyknęłam na odchodne i po chwili byłam już w szatni,gdzie szykowałam się do wyjścia.Za ściany słyszałam,jak zespół gra jeden ze swoich singli,she looks so perfect.Muszę przyznać byli dobrzy,serio.Jednak no...nie potrafiłam znieść tego,że właśnie ON tam był.
-Jess,wpadniesz dziś do mnie na noc? Nie chcę znowu spędzać jej sama.-spytałam dziewczynę,kiedy byłyśmy w połowie drogi do restauracji.
-Jasne,czemu nie,tylko pojadę do domu i wezmę rzeczy-odpowiedziała,patrząc na krajobraz za oknem.
-dobra,to teraz pojedziemy na obiad,a potem szybko uwiniemy się z resztą i pojedziemy do mnie.-stwierdziłam,na co ta potwierdziła to zwykłym 'ok'.
Szybko załatwiłyśmy wszystkie sprawy i po około godzinie,byłyśmy u mnie.
Wieczór miałyśmy w planach spędzić jak wszystkie dziewczyny,pogaduszki,filmy i inne typowe rzeczy.Przynajmniej miałam takie chęci.
Jednak moją głowę cały czas zajmował Ashton.Fakt,że będę musiała się z nim spotkać,odezawać do niego kolejny raz,nie dawał mi spokoju.Naprawdę,nikt nie wie jaką nienawiścią go darzę.Zrobiłabym wszystko,żeby zapomnieć o nim i o tej całej sytuacji; żebym już nigdy nie musiała go spotkać,patrzeć na niego,stać koło niego.
-Wiesz,że i tak będziesz musiała to z nim załatwić? Jade,on i tak cię rozpozna.-z rozmyśleń wyrwał mnie głos przyjaciółki.
-Jess,proszę,daj spokój.Możemy pogadać o tym jutro?
-Ok,ale wiedz,że od tego tak szybko się nie wymigasz.-westchnęła i razem wróciłyśmy do oglądania filmu.
______________________________________________________________________________
Hiya! Mam nadzieję,że rozdział jakoś ujdzie :) Jeżeli czytacie,to proszę was o komentarze,to serio spora motywacja.x
CO ZMIENIŁO SIĘ NA BLOGU?
2.Pojawiła się nowa zakładka-zwiastun.Tam macie zwiastun mojego ff.x
3.Pamiętajcie,że jeżeli macie jakieś pytania,uwagi lub coś innego,to w zakładce 'kontakt' macie fanfikowego aska,gdzie możecie zadawać pytania.(: x
4.No i proszę was o komentarze jeszcze raz,wtedy wiem,że ktoś docenia to co robię.Oczywiście,jestem też otwarta na wszelką krytykę.W końcu chcę być lepsza.
No to na tyle.Jeżeli ktoś przeczytał,to dziękuję.Do następnego! ♥
wtorek, 12 sierpnia 2014
Prolog.
'Do you remember what you said?
I do.
He told you,he'd never ever hurt you.'
Znasz to uczucie kiedy twój świat wali się w ciągu sekundy?
Wtedy nic nie ma znaczenia,a ty czujesz jak twoje serce rozpada się na miliony drobnych kawałeczków.
Czy to możliwe,że ktoś potrafi zniszczyć wszystko,za pomocą jednego zdania? Jak widać,możliwe.To tak jakby osoba której ufałaś bezgranicznie,dla której byłaś wstanie poświęcić swoje własne życie,wbiła ci nóż w plecy,zrobiła coś niedopuszczalnego.
Obiecywała,prawda?Obiecywała,że nigdy tego nie zrobi.Problem jednak tkwi w tym,że obietnice nie są nic warte.
Osoba jej nie spełnia,a ból jest niewyobrażalny,nie do zniesienia.W tym momencie chciałabyś nie czuć,żeby to wszystko było ci obojętne.
Jednak i tak po jakimś czasie,cały ból przerodzi się w wielką nienawiść.
'Musiałem odejść.'
____________________________________________________________________
Hello,prolog mamy za sobą. :)
Mam nadzieję,że choć troszeczkę,tak troooszeczkę przynajmniej wam się spodobał.
Rozdział już niedługo.x
Do zobaczenia pysie!
I do.
He told you,he'd never ever hurt you.'
Znasz to uczucie kiedy twój świat wali się w ciągu sekundy?
Wtedy nic nie ma znaczenia,a ty czujesz jak twoje serce rozpada się na miliony drobnych kawałeczków.
Czy to możliwe,że ktoś potrafi zniszczyć wszystko,za pomocą jednego zdania? Jak widać,możliwe.To tak jakby osoba której ufałaś bezgranicznie,dla której byłaś wstanie poświęcić swoje własne życie,wbiła ci nóż w plecy,zrobiła coś niedopuszczalnego.
Obiecywała,prawda?Obiecywała,że nigdy tego nie zrobi.Problem jednak tkwi w tym,że obietnice nie są nic warte.
Osoba jej nie spełnia,a ból jest niewyobrażalny,nie do zniesienia.W tym momencie chciałabyś nie czuć,żeby to wszystko było ci obojętne.
Jednak i tak po jakimś czasie,cały ból przerodzi się w wielką nienawiść.
'Musiałem odejść.'
____________________________________________________________________
Hello,prolog mamy za sobą. :)
Mam nadzieję,że choć troszeczkę,tak troooszeczkę przynajmniej wam się spodobał.
Rozdział już niedługo.x
Do zobaczenia pysie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)